Nienawidzę ĄĘ
 





 



Nienawidzę ĄĘ

Mariusz Szczygieł spotyka ludzi, zagaduje ich i pisze. Felietony, reportaże, książki – wszystko, co firmowane jego nazwiskiem, jest związane ze spotkaniami. Także Wrzenie Świata, które założył wraz z innymi reportażystami, Wojciechem Tochmanem i Pawłem Goźlińskim. Tu można spotkać się przy kawie, winie lub przekąsce – z książką lub drugim człowiekiem.

rs 2016 08v 21

Kiedy zaproponowałem panu wywiad dla magazynu „Restauracja”, powołując się na fakt, że jest pan właścicielem kawiarni Wrzenie Świata, miałem poczucie, że popełniłem faux pas. Miał pan dwa sprostowania.

 Nie jestem właścicielem, a Wrzenie Świata jest księgarnio-kawiarnią. Należy do fundacji Instytut Reportażu, w której zarządzie jestem razem z Wojtkiem Tochmanem. Ta fundacja ma różne odnogi, a pierwsza z nich to właśnie księgarnio-kawiarnia. Mamy też szkołę, gdzie uczymy reportażu, mamy salę spotkań Faktyczny Dom Kultury, wydawnictwo Dowody na Istnienie i impresariat autorów. 

Skoro to księgarnio-kawiarnia, to co tu zarabia na co? Czy to jest księgarnia z dodatkową kawiarnią, czy kawiarnia z dodatkiem księgarni? Czy ludzie tutaj przychodzą pooglądać książki i przy okazji napiją się kawy, czy odwrotnie?

To zależy od człowieka. Jeden przychodzi, bo chce się napić wina albo kawy w takim miejscu, które mu nie przypomina miejsc na Nowym Świecie, a drugi przychodzi poczytać książki, a przy okazji sobie pije wino. Są ludzie, którzy nie kupują u nas książek, ale przychodzą je czytać, czasami siedzą cały dzień. 

I to wam nie przeszkadza?

Jasne, że nie! Celem naszej fundacji jest propagowanie literatury faktu, a jej czytanie sprzyja temu. Natomiast jeśli chodzi o zarobek, to oczywiście bar zarabia na książki i gdyby nie było baru, to byśmy poszli z torbami, ponieważ Polacy nie czytają tak dużo. Właściwie uważam, że ci którzy czytają, to jest bardzo wąska warstwa, jakaś współczesna szlachta, bo ich jest mniej więcej tylu, ile było szlachty w XVII-wiecznej Polsce. 

Czytanie nobilituje, ale czy należy się przez to wstydzić gastronomii czy kawiarni?

Zawsze na spotkaniach autorskich jest wino, w Faktycznym Domu Kultury też. To zależy od wydawnictwa, które je u nas organizuje. Ja sam często robię tak, że przed spotkaniem, które prowadzę, mówię: „Zanim rozpoczniemy, mam propozycję, żeby państwo wrócili do Wrzenia (bo trzeba wyjaśnić, że Faktyczny Dom Kultury jest naprzeciwko) i kupili sobie piwo lub wino”. I zdarza się, że na przykład osoby ze starszego pokolenia są zdumione: jak to po wino? Ja mówię, że jako prowadzący też będę zaraz pił wino i jeżeli państwo kupią to wino, to my przeżyjemy następny miesiąc. Żyjemy w takim kraju, w którym wino nie służy tylko do picia i poprawy humoru, tylko – w naszym przypadku – do wspierania literatury. „Wino w służbie literatury, podoba się państwu?” Oj, podoba się – od razu idą do Wrzenia. Zdecydowanie działalności gastronomicznej nie traktujemy po macoszemu. Przychodzi do nas sporo przedstawicieli handlowych, na przykład żeby zainteresować nas jakimś nowym rodzajem kawy. Mamy najwyższą klasę Dallmayera, którego ja byłem wielkim przeciwnikiem, bo uważałem, że pić kawę z Monachium to jak pić wino z Zielonej Góry. Ale padłem ofiarą swojego głupiego myślenia, bo tak naprawdę nigdy nie jest tak, jak nam się wydaje. W mojej ulubionej książce „Życie przed sobą” Emile’a Ajara jest takie zdanie: „Czasami białe to jest czarne, co się ukrywa, a czarne to jest białe, co się dało nabrać”. I tak też było z tym Dallmayerem, któremu nie ufałem na samym początku. Fantastyczna kawa, tak dobra, jak Illy, tutaj się nie zawiedliśmy. A więc nie jest tak, że my traktujemy to po macoszemu. Nas to utrzymuje i utrzymuje książki, a z książek przecież nie zrezygnujemy. 

Księgarze są pracownikami Fundacji?

Jest jeden księgarz na etacie. 

Ale jeśli chcę kupić książkę, idę do kasy kawiarni. A zatem barista, który tutaj jest zatrudniony, sprzedaje także książki. Czy musi mieć jakieś szczególne podejście do literatury faktu, do reportażu, do widzenia świata?

Tak. U nas menadżerowie są na etatach, natomiast za barem najczęściej pracują studenci, którzy raz jadą na wakacje, raz mają egzaminy... To studenci przeróżnych kierunków, stawiamy na bystrych. Najczęściej oni czytają nasze książki, czasem pytają, co powinni przeczytać. Często studiują na podwójnych kierunkach, teraz np. dziennikarstwo i... Aniu, co ty studiujesz? Anna Krystafowych: Geoinformatykę. Geoinformatykę... ja nawet nie mam pojęcia co to jest! Maciek jest w szkole aktorskiej, kto inny studiuje stosunki międzynarodowe, kulturoznawstwo... Mamy takiego chłopaka, Patryka, który ma dopiero 18 lat. Już rok temu przyszedł i mówi, że chce tu pracować, ale mu powiedzieliśmy, że dopiero za rok, bo musi być pełnoletni. My raczej stawiamy na takich, którzy czytają. Ale jest jeszcze lepiej, na przykład nasza baristka jest jedną z bohaterek mojej książki „Projekt prawda”. 

rs 2016 08v 22

Ta, która wyjeżdżając w podróż, zostawiła w biurze Wrzenia swojego pupila ślimaka pod opiekę. On wciąż mieszka za tymi drzwiami?

Już nie, bo Ania wróciła po dwóch tygodniach. 

Ale ślimak był na zapleczu w czasie, kiedy był ta książka wyszła. Nie bał się pan, że ktoś z Sanepidu to przeczyta…?

Nie, już go wtedy nie było. Ja bym zresztą powiedział, że to jest fikcja literacka (śmiech). Kolega Radek przychodził w krótkim rękawie i ślimak chodził mu po ramieniu... Radek zresztą jednocześnie pracuje na etacie  w Urzędzie Miasta, ale chce u nas pracować, bo to jest takie fajne miejsce. 

Jakie są zatem te cechy, których oczekujecie po baristach Wrzenia?

Muszą umieć cienko kroić ogórki do sałatek i orientować się, jaką mamy książkową reprezentację różnych kontynentów. No i, wiadomo, muszą być otwarci i lubić ludzi. To musi być fajny student lub studentka, i zrobić dobry koktajl, i książkę polecić. 

To wyjątkowa sytuacja. Przeważnie studenci w tej branży to zło konieczne; stawia się na to, żeby pracownicy byli na dłużej, bo żeby ich zatrudniać, trzeba w nich...



rozmawiał Przemysław Bociąga

Restauracja 4/2016, OD KUCHNI
Strefa prenumeratora


  Udostępniono 30% tekstu, dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla prenumeratorów.

Wszyscy prenumeratorzy dwumiesięcznika w ramach prenumeraty otrzymują login i hasło umożliwiające korzystanie z pełnych zasobów portalu (w tym archiwum).

Prenumerata RESTAURACJI to:
  • Pewność, że otrzymasz wszystkie wydania miesięcznika prosto na biurko
  • Dostęp do pełnych zasobów portalu www.e-restauracja.com
  • (w tym archiwum dostępne wyłącznie dla prenumeratorów)
  • Rabat uzależniony od długości trwania prenumeraty
  • Wszystkie dodatkowe raporty tylko dla prenumeratorów
Prenumeratę możesz zamówić:
  • Telefonicznie w naszym Biurze Obsługi Klienta pod nr 22 333 88 20
  • Korzystając z formularza zamówienia prenumeraty zamieszczonego na stronie www.sklep.pws-promedia.pl
Jeśli jesteś prenumeratorem a nie znasz swoich danych dostępu do artykułów Restauracji napisz skontaktuj się z nami, bok@pws-promedia.pl
W najnowszym wydaniu
 




Strefa prenumeratora
ARCHIWUM ONLINE RESTAURACJI:

Login:
Hasło:
Zapomniałem hasło

E-tygodnik
Bądź na bieżąco
Jeżeli chcesz otrzymywać w każdy poniedziałek przegląd najważniejszych informacji branżowych, zapisz się do listy subskrybentów.



Jeżeli chcesz wypisać się z listy odbiorców newslettera, wpisz adres e-mailowy i kliknij "rezygnuję".
Twój e-mail